Na widok niezbyt jeszcze zorientowanego Kealusa, mimowolnie się uśmiechnąłem. Postanowiłem sprawdzić, ile chłopak pamięta z tego, co się stało, bo mój uśmiech poszerzył się, gdy tylko anioł zbliżył się do stolika, przy którym siedziałem, czekając na powrót towarzysza Dmitrija. Mój uśmiech najwyraźniej przestraszył go.
- No cześć, kotku - powiedziałem niższym niż zwykle głosem, chcąc dostarczyć sobie trochę rozrywki. Mina Kaelusa był bezcenna. - Kotku, czyżbyś nie pamiętał wczorajszego wieczoru? - i właśnie w tym momencie przyszedł towarzysz Dmitrij, niosąc ze sobą talerz z niezidentyfikowanym bliżej posiłkiem.
- Zdrastwuj. Ty uże zdrowyj? Ta dzisiejsza mołodzioż, to taka narwana jest... - mężczyzna zaczął, a oczy anioła zrobiły się jeszcze większe, nizbyły, jeśłi tylko było to możliwe.
- Co się wczoraj... - nie dokończył, bo wybuchnąłem śmiechem. Dzieciak miał naprawdę genialną minę.
- Nie to, co w tej twojej kudłatej łepetynie siedzi - powiedziałem, wstając i klepiąc go po plecach. Napij się - podstawiłem mu kufel z wodą. Popatrzył na mnie z mieszanymi uczuciami, a ja tylko westchnąłem i odszedłem, zostawiając go samego z towarzyszem Dmitrijem.
Gdy otworzyłem drzwi do pokoju, Argo już wstała i kręciła się po całym pomieszczeniu.
- Gdzie Kaelus? - spytała, gdy tylko mnie zauważyła.
- Powiedzmy, że studiuje historię. I trochę psychologii stosowanej - uśmiechnąłem się tajemniczo, a drakona popatrzyła na mnie zdziwiona.
- Czyli gdzie? - spytała w końcu. Westchnąłem.
- Na dole, ale nie przeszkadzaj mu. Chłopak miał ciekawą noc - nie posłuchała. Nie zdążyłem jeszcze dobrze skończyć mówić, gdy poczułem na łydce przypadkowe uderzenie smoczego ogona przemykającej koło mnie drakony. Nie miałem ochoty jej ścigać po całym obiekcie, więc po prostu zostawiłem pilnowanie jej Kaelusowi. I tak go już wiele nie zdziwi tego poranka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz